Hotel Podium Extreme Duathlon

Na dobre rozpoczęcie sezonu i przepalenie przed majowym ściganiem postanowiliśmy razem z Wojtkiem spróbować czegoś nowego i wystartowaliśmy w duathlonie w Wiśle na dość wymagającej trasie.

Zaczęło się od biegu na dystansie około 7 km (≈260 m przewyższenia). Ku mojemu zadowoleniu pierwsze 2 kilometry były w miarę płaskie, więc zwyczajowo zabrałem się z grupką i w tempie 3:40-4:00/km uciekłem Wojtkowi. Później zaczęła się góra, na szczęście i tam mnie nie dogonił, więc byłem zadowolony, bo wiedziałem, że na zbiegu tym bardziej mu się nie uda. Jak widać, moją wielką ambicją było nie dać mu ze mną wygrać 🙂 U góry, gdzie na chwilę wybiegliśmy z lasu, wiał tak mocny wiatr, że trzeba było zginać się w pół żeby się nie przewrócić. Na zbiegu jeszcze trochę nadgoniłem, mijając kilka osób.

Bieg nr 1: https://www.strava.com/activities/1545996791

Dalej rower, czyli dyscyplina, w której obecnie czuję się słabszy. 23 km (≈530 m przewyższenia), dwa podjazdy (≈5.3 km i ≈3.1 km), 5% średnie nachylenie i trochę techniczne zjazdy. I tu nadal zależało mi na tym, żeby Wojtek mnie nie dogonił. Udało się, ale ledwo. Kiedy wybiegałem ze strefy zmian na drugi bieg, on właśnie kończył część kolarską, a więc dzieliła nas około minuta.

Rower: https://www.strava.com/activities/1497585284/

Zostały około 4 km na trasie góra-dół, czyli prawie 300 metrów przewyższenia na 2 kilometrach i super szybkie 2 km po kamieniach i betonowych płytach. Po męczącym początku podbiegu udało mi się trochę rozpędzić i jeszcze przegonić parę osób na zbiegu.

Bieg nr 2: https://www.strava.com/activities/1497585224

Ściganie kończymy z Wojtkiem na całkiem przyzwoitych miejscach: 8. i 13.

 

 

 

Żywiec Beskid Extreme Triathlon

Końcem maja znowu wybrałem się w te okolice na kolejne ściganie. Tym razem do Żywca, już bez Wojtka i nie na duathlon, ale triathlon. Był to mój drugi start w tej dyscyplinie, ale pierwszy raz w górach.

Pływanie (≈1 km)

Pływanie jak to pływanie. Na starcie dostałem kopa w twarz, woda wlała się do okularów, ale udało się je jakoś poprawić. Przynajmniej nie popełniłem błędu sprzed roku i nie zacząłem za mocno. Niestety nawigacja na otwartej wodzie u mnie kuleje i za każdym razem jak popatrzyłem do przodu okazywało się, że nie płynę tam gdzie powinienem. Tak więc do pierwszej boi płynąłem zygzakiem, później udało mi się utrzymać w miarę prostą linię i trochę podgonić jakąś grupę z tyłu stawki. Dopiero od drugiej boi zaczęło mi się lepiej płynąć (może to znak, że trzeba startować na dłuższym dystansie).

 

T1

Z wody wychodzę na dalekiej (54.) pozycji, standardowo zataczam się na boki, bo kręci mi się w głowie. Dalej kilkadziesiąt metrów po trawie i schodkach do strefy T1. Tam dalej się zataczam, pianka uwięziła mi nogi w łydkach i po długiej walce udaje mi się od niej uwolnić. Szybkie zbieranie gratów i już biegnę z rowerem. Niestety w pierwszej strefie straciłem bardzo dużo

czasu, bo aż 1-1.5 min. Zdecydowanie za dużo…

 

Rower (≈50 km, ≈900 m przewyższenia)

Na dobry początek krótki podjazd do drogi głównej. Od razu jadę mocno i mijam wszystkich dobrych pływaków.

Na płaskim kładę się na lemondce i dociskam ile się da, bo w takim terenie czuję się trochę lepiej niż na górach. Podjazdy były dwa, a właściwie to jedna górka, ale pokonywana z dwóch stron. Tam już jadę odrobinę luźniej, ale w dalszym ciągu mocno i równo. I cały czas mijam kolejnych zawodników. Jeszcze po zjazdach wykorzystywałem każdy płaski odcinek żeby nadrobić jak najwięcej czasu straconego w wodzie. Na zakończenie jazdy, kiedy wydawało mi się, że już do samego końca jest w dół i płasko, ostatnie kilometry usiane były paroma krótki, ale sztywnymi podjazdami. Część rowerową pokonuję z ósmym najlepszym czasem wśród wszystkich zawodników dzięki czemu przeskakuję z tej dalekiej ponad 50-tej pozycji gdzieś do TOP 20.

Trasa: https://www.strava.com/activities/1600361200

T2

Poszło w miarę sprawnie, szybka zmiana butów, kask z głowy. Jedynie jak już odbiegałem od roweru miałem moment zawahania, bo zapomniałem wziąć picia, ale nie było sensu się wracać.

Bieg (≈10.5 km, ≈360 m przewyższenia)

Bieg poszedł całkiem nieźle. Już gdzieś na drugim kilometrze, a jeszcze przed podbiegiem, przegoniłem kolejnego zawodnika. Kolejnych minąłem gdzieś na górze i na zbiegu, chociaż niektórzy z nich mogli być zawodnikami z dłuższego dystansu. Tak więc i tutaj przeskoczyłem o kilka pozycji do przodu, a co najlepsze, miałem drugi najlepszy czas na części biegowej. Trasa bardzo fajna, podbiegi i podejścia dosyć wymagające, do tego jedna ścianka, na której bardziej się wspinało niż podchodziło. Na koniec zbiegi, które nie były bardzo trudne technicznie dzięki czemu można było się nieźle rozpędzić i bez hamulców lecieć w dół. Końcówka płaska, asfalt i ścieżka w parku.

Trasa: https://www.strava.com/activities/1600361152

Ściganie kończę na 7 miejscu OPEN, które jest dosyć zadowalające, ale pozostaje lekkie niedosyt gdy się widzi, jak niewielkie straty były do kilku miejsc wprzód. Dużo elementów jest do poprawy, szczególnie pływanie (chociaż jeśli faktycznie było około 1000 m, a ja pewnie jeszcze trochę nadrobiłem to i tak przepłynąłem to dużo szybciej niż robię to na basenie), nawigacja na otwartej wodzie, przebieranie w strefie T1, ale zawsze też można było szybciej pojechać i szybciej pobiec.

Jeśli chodzi o same imprezy to i duathlon i triathlon są godne polecenia. Trasy są naprawdę świetne i ciekawe, organizacyjnie też całkiem dobrze wszystko przygotowane. Największy plus należy się za bardzo dobre pilnowanie stref zmian tak, że nikt nie musi się przejmować zostawionymi rzeczami. Jedyny minus to trochę kiepsko oznaczone trasy (przydałoby się trochę więcej taśm w odludnych miejscach, które upewniałyby zawodnika, że jest na dobrze jedzie/biegnie) i kilka lewoskrętów na rowerze przy otwartych ruchu drogowym co kosztowało mnie sporo sekund (ale rozumiem, że nie wszystkiego da się uniknąć).

Oprócz Hotel Podium Extreme Duathlon i Żywiec Beskid Extreme Triathlon na dystansie 1/4 IM, równocześnie z tym ostatnim odbywa się jeszcze triathlon na dystansie 1/2 IM z metą na Skrzycznem, a w czerwcu organizatorzy zapewniają solidną wyrypę na Diablak Beskid Extreme Triathlon na dystansie IM z metą na Babiej Górze. Myślę, że jeszcze zawitam w Żywcu na triathlonie, na razie pewnie 1/4 IM, ale może kiedyś też na czymś dłuższym (kiedy już nauczę się pływać).

Arkadiusz Gubała